Aktywizm LGBT – jak wygląda w Gruzji? Rozmowa z Giorgi Tabagari, organizatorem Tbilisi Pride 2019

Jak się robi marsze równości w Gruzji? Giorgi Tabagari, działacz LGBT, opowiada o pierwszej Tbilisi Pride, która odbędzie się w tym tygodniu. Co różni gruzińską Paradę od tych zachodnioeuropejskich? Jakie miejsca polecamy na queerowej mapie Tbilisi? I wreszcie – jak Giorgi wspomina Polskę, w której spędził trzy lata?

MAŁGORZATA (GOCHA) PAWLAK: Cieszę się, że udało mi spotkać się z tobą w Tbilisi. Gruzja jest popularna wśród osób z Polski, lecz wiedza o lokalnej kulturze LGBT nie jest zbyt duża. Tymczasem wy zaraz ruszacie z pierwszym w historii Tbilisi Pride. I to nie tylko pierwszym w Gruzji, ale również – na całym Kaukazie!

GIORGI TABAGARI: Tak, właściwie już wcześniej organizowaliśmy IDAHOT (Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii) – od 2012 roku – co zresztą było stałym źródłem politycznych spięć. Ostatnio zastanawialiśmy się nad wyzwaniami i tym, co chcielibyśmy osiągnąć w przyszłości. Dlatego też zdaliśmy sobie sprawę, że musimy stać się bardziej widoczni jako społeczność LGBT+ w Gruzji. Uznaliśmy, że najwyższa pora zorganizować marsz, również dlatego, że społeczność jest o wiele silniejsza niż dawniej. Na przykład w Tbilisi więcej jest bezpiecznych przestrzeni dla osób queer, chodzi mi tu i o centra kulturalne, i o kluby. Proces podejmowania decyzji nie był ani prosty, ani spontaniczny… w każdym razie na cztery miesiące przed wydarzeniem postanowiliśmy ogłosić termin pierwszej Tbilisi Pride. Dlaczego tak wcześnie? By mieć czas na rozmowy z mediami i politykami, na kontakt z opinią publiczną – wszystko po to, by osobom uczestniczącym zapewnić bezpieczeństwo. Naszym celem jest naświetlenie problemów całej społeczności LGBT + we właściwy sposób – będzie więc bardziej politycznie, mniej zabawowo.

Właśnie,  Tbilisi Pride zapowiada się bardziej poważnie niż wydarzenia w innych krajach europejskich. Homofobia, brak związków partnerskich czy równości małżeńskiej – to konkretne problemy, które chcecie naświetlić. Jaki będzie Pride Week?

Jedno z głównych wydarzeń odbędzie się w teatrze – grupa artystów i artystek należących do społeczności LGBT+ wystawi „Metamorfozę” Kafki. Poza tym planujemy konferencję, na której skupimy się na problemach naszego regionu – podobne wyzwania stoją w końcu przed społecznością na całym Kaukazie, jak również w Europie Wschodniej czy na Bałkanach. Zamierzamy poruszyć kwestię widoczności, prawnego uznania płci dla społeczności transpłciowej, prawa do zdrowia, a także sposobu radzenia sobie z radykalnymi grupami, które niestety rosną w siłę.

Parady w krajach Zachodu są często skomercjalizowane, a przekaz polityczny schodzi na dalszy plan. Mamy inne podejście – chcemy wykorzystać ten marsz, promować tematy bliższe naszej walce o równość. Od tego zresztą zaczynały się inne Parady na świecie – początki były polityczne.

Wspomniałeś o inne krajach na Kaukazie – jaki jest wasz plan współpracy?

Właściwie na początku chcieliśmy zorganizować jeden marsz dla wszystkich krajów regionu. Podobny model jest już wdrożony w krajach bałtyckich – Baltic Pride odbywa się raz w Wilnie, raz w Rydze, a raz w Tallinie.  Niestety, zdaliśmy sobie sprawę, że nie jest to możliwe z powodu konfliktów – Parada i tak zostałaby w Tbilisi na stałe. Z tego powodu postanowiliśmy skupić się na Gruzji. Niemniej jednak daje to możliwość przeniesienia tych doświadczeń także na grunt innych stolic, do Armenii czy Azerbejdżanu. Dlatego też chcemy zaprosić jak najwięcej aktywistów i aktywistek z tych krajów – mam nadzieję, że Tbilisi Pride ich wzmocni i zainspiruje, a we właściwym czasie przeniosą ten model na lokalny grunt. Ja dzięki udziałowi innych paradach zdobyłem i wiedzę, i doświadczenie, uważam więc, że to bardzo cenne.

To jaki jest Twój ulubiony marsz w Europie?

Warszawska Parada Równości i Brussels Pride to moje faworytki – w nich zresztą biorę udział najczęściej, bo odbywają się w krajach, w których kiedyś mieszkałem i wciąż mam tam znajomych. Byłem też między innymi na paradach w Rydze, Wiedniu i Sztokholmie.

 Bardziej polityczny, mniej uroczysty – a co z bezpieczeństwem? Atak na aktywistów LGBT+, który miał miejsce w Tbilisi kilka lat temu, przyciągnął uwagę międzynarodowych mediów. Podejrzewam, że niektórzy wciąż mogą się zastanawiać, czy tym razem będzie bezpiecznie – co wy na to? Jak to komunikujecie turyst(k)om i osobom ze społeczności międzynarodowej w Tbilisi?

Cóż, może to nie być typ parady, jaki znają z krajów zachodnich – jak już wspominałem, będzie dużo poważniej. Koniec końców tworzymy historię! Niełatwo jest zrobić ten pierwszy krok, te pierwsze wydarzenia zazwyczaj są problematyczne, począwszy od Stonewall do jakiegokolwiek innego marszu organizowanego gdziekolwiek na świecie. Dla nas to okazja, by pomóc społeczności LGBT+ i walczyć o nasze prawa.  Jednocześnie musimy być świadomi potencjalnych zagrożeń i faktu, że być może nie będzie to najbezpieczniejsza parada, w której ktoś miał okazję uczestniczyć. Z drugiej strony, bez gwarancji bezpieczeństwa ze strony rządu sami nie weźmiemy w niej przecież udziału!

Ogólnie wsparcie ze strony zagranicy jest naprawdę ważne, tym bardziej, że prawa osób LGBT+ nigdy nie są tak naprawdę problemem lokalnym. Dyskryminacja, z jakim boryka się społeczność queer, jest wszędzie podobna, różni się tylko jej nasilenie. Zresztą już teraz czujemy solidarność ze strony społeczności międzynarodowej – chodzi o darowizny, wsparcie w mediach społecznościowych, itd.  Mam nadzieję, że będziemy mieć lokalny wpływ – zarówno jeśli chodzi o kształtowanie postawy w społeczeństwie, jak i wzmocnienie naszej społeczności.

Wracając do turystów – co polecasz w Gruzji osobom, które chcą poznać lokalną kulturę queer? Odwiedziłam już Success Bar, wiem, że to jedyny gay bar w Tbilisi. Co więc z innymi miejscami przyjaznymi osobom LGBT+?

Zarówno Bassiani, jak i KHIDI, czyli dwie najpopularniejsze imprezownie techno, są przyjazne osobom LGBT+ i organizują co miesiąc wydarzenia queer – zazwyczaj są tam wtedy tłumy! Co więcej? Prince Bar, Mozaika, Gallery Cafe… to są z pewnością bezpieczne przestrzenie. Jak na taki mały kraj jak Gruzja, wcale nie uważam, że to mało – tych miejsc jest coraz więcej. Success Bar jest zresztą w Tbilisi niemal od zawsze, zazwyczaj jest tam pełno ludzi, włączając w to osoby zza granicy. Pod względem miejsc LGBT-friendly wiele się w Gruzji zmienia na lepsze.

 Słyszałam o Success Barze, że przed renowacją miał zupełnie inny klimat, prawda?

Otóż to, od jakiegoś czasu to miejsce tętni życiem. W weekendy i wieczorami jest bardzo tłoczno. Miejsc przyjaznych osobom queer jest coraz więcej i muszę przyznać, że daje mi to nadzieję. Tbilisi tętni nadzieją i ma w sobie taką energię – to właśnie dlatego po powrocie z Polski zdecydowałem się zostać tutaj, mimo tego, że wcześniej mieszkałem w różnych krajach Unii.

Street art / Tbilisi

 Tak, byłam mile zaskoczona, że spędziłeś w Warszawie prawie trzy lata, pracując dla Kampanii Przeciw Homofobii! Wciąż sporo piszesz o Polsce na Facebooku. W jaki sposób trafiłeś do Warszawy?

Trafiłem ze względów zawodowych, choć z Polską wiązały mnie też sprawy prywatne. W KPH zajmowałem się przestępstwami z nienawiści (hate crimes) – chodziło o projekt dotyczący transpozycji dyrektywy o prawach osób pokrzywdzonych. Te trzy lata w Warszawie bardzo mi się zresztą podobały i wciąż mam kontakt z ludźmi, których wtedy poznałem.

A jaki był Twój odbiór sytuacji w Polsce?

Niestety po dojściu PiS do władzy dążenie do równości zostało mocno utrudnione – kiedy rząd odgradza się murem od obywateli, trudniej walczyć o swoje prawa. Mam jednak nadzieję, że Robert Biedroń i jego nowa partia przywrócą Polskę na właściwe tory.

Wspominałeś o polskiej stagnacji i faktyczne, tu w Tbilisi wśród młodych ludzi wyczuwam sporo entuzjazmu, atmosferę pozytywnych zmian czy przynajmniej – oczekiwanie, że przyszłość te zmiany przyniesie…

Tak, to był jeden z powodów, które sprawiły, że chciałem wrócić do Gruzji i włączyć się tutaj w aktywizm. Oczywiście wyzwań jest wiele, ale staram się podchodzić do nich z optymizmem – w końcu gdybym nie był pełen nadziei, nie robiłbym przecież Tbilisi Pride!

Kto jeszcze poza Wami zajmuje się tematyką LGBT+ w Gruzji?

Equality Movement – to duża organizacja, która świadczy m.in. pomoc prawną i psychologiczną na rzecz osób LGBT. Poza tym WISG – Women Initiatives Support Group. Jednym z najstarszych NGO-sów jest Identoba – działa na terenie Kutaisi i Batumi. Ich profil jest podobny do Equality Movement, działają jednak na innym obszarze. Tbilisi Pride założyliśmy dopiero niedawno, na razie skupiamy się na widoczności i walce o prawa, zobaczymy, co będzie dalej.

Masz sporo doświadczenia aktywistycznego – w dodatku zdobyłeś je w kilku różnych krajach. Jaki jest projekt, z którego jesteś najbardziej dumny?

Jest ich kilka! Po pierwsze, udział Nino Bolkvadze, pierwszej wyoutowanej lesbijski w wyborach w ubiegłym roku. To był właściwie mój pomysł, by jako społeczność LGBT+ zdecydować się na ten krok, sporo działałem w tym temacie i jestem zadowolony z efektu, jaki kampania wyborcza przyniosła i w mediach, i jeśli chodzi o oddźwięk w społeczeństwie. Nino wykonała ogromną pracę na rzecz podnoszenia świadomości społecznej na temat społeczności LGBT+. Ponadto jestem dumny z kampanii na rzecz związków partnerskich w Gruzji. Była ona dość kontrowersyjna, część aktywistów i aktywistek twierdziła bowiem, że to nie jest właściwy czas, że społeczność ma teraz inne problemy… A jednak udało się znaleźć pary jednopłciowe, które opowiedziały o swoich związkach przed kamerą – to nadal spore wyzwanie, by być tak otwartym w tej kwestii w Gruzji! Dzięki tej kampanii temat wkroczył do debaty publicznej, zwiększyła się świadomość. Co więcej, społeczność LGBT+ ma jasno zarysowany cel. Przyświeca on zresztą także Tbilisi Pride! Z Tbilisi Pride też zresztą jestem dumny, bo choć to dopiero początek, to czuję, że jesteśmy na właściwej drodze. Muszę przyznać, że jest to mocno stresujące, to ciężka praca, głownie na zasadach wolontariatu… aby się tym zająć, musiałem odejść z poprzedniej. Ale wiem też, że nagroda jest tego warta, bo robimy coś bardzo ważnego.

To co po Tbilisi Pride? Chcesz się skupić na rozwijaniu organizacji, czy zająć się czymś nieco innym?

To będzie najprawdopodobniej jedna z moich ostatnich akcji aktywistycznych, którą ktoś inny będzie mógł przejąć. Bycie aktywistą LGBT+ to stresująca praca – trzeba się zderzać ze sporym negatywizmem… chciałbym więc podjąć się też innych zadań, choć na razie Tbilisi Pride pochłania całą moją uwagę. Później zdecyduję, co dalej.

 Zastanawiasz się nad powrotem do Polski lub na Zachód?

Nie, zostaję w Gruzji. Rozważam pójście śladami Roberta Biedronia i wejście do polityki. Uważam, że musimy korzystać z różnych metod wpływania na sytuację w kraju – to zwiększa skuteczność. Przydałaby się też walka o prawa LGBT+ z poziomu politycznego. To, co robi Robert w Polsce, bardzo mi się podoba – naprawdę zmienia sposób myślenia. Z drugiej strony w momencie, gdy się przeniosłem do Polski, PiS właśnie doszedł do władzy – ten okres był jednocześnie ciekawy i trudny. Wielu moich znajomych opuściło kraj. Stagnacja to nie jest etap, który się miło ogląda, zwłaszcza, jeśli chodzi o twoje życie. Rozumiem osoby, które nie chcą go spędzić w kraju, w którym panuje wrogi klimat dla osób LGBT+. Teraz na szczęście Robert Biedroń przynosi mi nadzieję, że coś może się diametralnie zmienić.

Rozmawiamy przed Tbilisi Pride, ciekawi mnie też proces przygotowań do tego wydarzenia. Czy było coś, co cię zaskoczyło? Jak się czujesz bezpośrednio przed?

Proces był często stresujący. Wewnątrz społeczności LGBT jest wiele podziałów, spodziewaliśmy się, że się utrzymają, a jednak jest to ciężkie. Podejrzewam, że większa wewnętrzna spójność i solidarność mogłaby przynieść lepsze rezultaty. Co poza tym? Od dłuższego czasu prowadzimy niesamowitą kampanię i docieramy do ludzi na poziomie lokalnym i międzynarodowym. Kampanię medialną uważam za bardzo udaną i nie przypominam sobie wielu innych ruchów społecznych, które miałyby na tym etapie podobne osiągnięcia.

Jest też sporo nienawiści. I groźby, które otrzymujemy od radykalnych grup i wyznawców Kościoła Prawosławnego. Jasne, spodziewaliśmy się tego, ale mieliśmy nadzieję, że rząd będzie bardziej skuteczny w radzeniu sobie z nimi. Niestety, państwo bardzo nas zawiodło. Teraz musimy prowadzić kampanię międzynarodową, aby wywrzeć presję na rząd, aby zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom Tbilisi Pride. W każdym razie mamy nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i zrobimy znaczący krok, jeśli chodzi o walkę o prawa LGBT.

Dla tych, którzy chcieliby wspierać Duma Tbilisi – jakie są opcje?

Rozpowszechnianie informacji w mediach społecznościowych zawsze jest mile widziane. Poza tym, rzecz jasna, dotacje. Na ten moment zachęcam też do podpisania petycji do rządu Gruzji – wciąż domagamy się zapewniania ochrony wydarzeniu.

Dziękuję za rozmowę i powodzenia w Pride! Czekamy na pierwsze wydarzenie tego typu w Gruzji, która odbędzie się 18-22 czerwca 2019. Sam marsz odbędzie się 22 czerwca 2019 i będzie relacjonowany zarówno lokalnie, jak i  mediach międzynarodowych.


Tutaj znajdziecie link do petycji do rządu Gruzji.

Post Author: Gocha Pawlak

Zawodowo zajmuję się psychologią, w wolnym czasie - zdjęciami i kinem. Tutaj piszę o tym, co polecam - kulturalnie i turystycznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *