Miało być tylko lepiej

Miałyśmy po siedemnaście lat i wolno szłyśmy od  sali do sali, czytając wszystkie opisy. Spojrzenia sunęły po każdym obrazie. W Muzeum Narodowym spędziłyśmy kilka godzin, przy „Bitwie…” Matejki się ledwo trzymałam na nogach. Miałyśmy wtedy poważne podejście do sztuki. Ja częstowałam ją Antonionim, ona mnie – Bergmanem, a świat już niebawem miał się dla nas otworzyć. Pozostawało chodzić do liceum – ja bardzo daleko, ona w Warszawie. Czekać spokojnie na dorosłe życie. Znałyśmy je z filmów i zawsze miało być już tylko lepiej. Życie miało być ciągłym rozwojem, zmierzaniem ku szczęśliwości – zarówno na gruncie społecznym, jak i tym jednostkowym.

Ostatnia nagonka przypadła na czas szkoły, ale niewiele pamiętam “z Giertycha”. Nienawiść jest zresztą podobna – zmienia się nazewnictwo. Wtedy to byli „geje i lesbijki”, dziś już „LGBT”. Gdzieś były zakazane parady i jakieś jednopłciowe pary, które emigrowały do Niemiec. „Gdzieś”, „jakieś”, bo wtedy były to sprawy, którymi się starsi zajmowali w dalekiej Warszawie. Te wszystkie problemy się miały szybko rozwiązać, nim ja się tam przeprowadzę.

Moja dorosłość przypadnie na lepsze czasy – wtedy w to nie wątpiłam. Wywalczą je silni, szlachetni aktywiści, rozświetli – naturalny postęp. Sam upływ lat miał wszystko załagodzić. Tymczasem miałam swoje sprawy, na przykład zmagania z mundurkami w prowincjonalnym mieście.

Konstrukcja tego scenariusza – czasem dalej mnie to dziwi. Zwroty akcji jak u Antonioniego – nagle fabuła zaczyna płynąć w innym kierunku, wbrew oczekiwaniom widzów. Na przykład – nastawiasz się na historię kryminalną, a tu znienacka romans i w ogóle nie tych, co trzeba. Zagadka zniknięcia głównej bohaterki się wcale nie rozwiązuje. To o „Przygodzie”. W Cannes ją wygwizdano. I wcale się nie dziwię, mnie zawiedzione oczekiwania również bulwersują.

Nie sądziłam, że wiele lat później o moim pierwszym zwiedzaniu Muzeum Narodowego przypomnę sobie w kontekście cenzury. Że ktoś w ogóle w tym kraju się zapragnie cenzurować wystawy! Spotkałam ostatnio znajomą od Bergmana. Jak to możliwe, że porzuciła sztukę dla czegoś zupełnie innego? Niestety, żadna z nas nie została znaną reżyserką. I, jeszcze dziwniej, ideologicznie wylądowałyśmy po dwóch stronach barykady.

Nie sądziłam, że z Iranu wrócę jeszcze z ulgą, a później z Bośni – już nie. Że zacznie się nowa nagonka na LGBT („na LGBT”, to tak łatwo powiedzieć, a przecież tu chodzi o ludzi!). Nie sądziłam, że wreszcie zrozumiem, po co się ludzie przeprowadzają do tych całych Niemiec. Że jak będę już na tyle dorosła, by przelewać pieniądze do urzędu skarbowego, to ten jeden procent podatku na walkę z homofobią to będzie kropla w morzu potrzeb. Że pewne rzeczy nie zmienią się tak szybko, jak sobie wyobrażałam, a znienacka nastaną jeszcze gorsze czasy. Jak to możliwe, że będą mieć czelność zazębiać się z moją młodością?

Zawsze miało być już tylko lepiej, myślałam wtedy. A teraz? Teraz częściej niż na wystawy chodzę na manifestacje.

 


We wtorek w Newsweek Opinie rozmawialiśmy o transfobii w kontekście samobójstwa Milo, osoby aktywistycznej LGBT+. Grupa Dumni i Wściekli planuje akcję upamiętniającą – więcej usłyszycie wkrótce.

Korzystając z okazji: pamiętajcie, że osobom LGBT+, ich bliskim i rodzinom dedykowany jest Telefon Zaufania Stowarzyszenia Lambda Warszawa. Dbajmy o siebie.

Post Author: Gocha Pawlak

Zawodowo zajmuję się psychologią, w wolnym czasie - zdjęciami i kinem. Tutaj piszę o tym, co polecam - kulturalnie i turystycznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *