Podsumowanie: 13 uczuć i sprawy LGBT

To był rok aktywizmu. I emocji. Badałam je zawodowo – mój projekt na temat decyzji finansowych skupiał się właśnie na nich. Jak to wyglądało w praktyce? Pytałam o sytuacje związane z różnymi uczuciami.  Pora na moje emocje w temacie LGBT+. Skąd strach, euforia, skąd frustra, a kiedy poczucie siły?

Gap year kojarzy się z pływaniem z delfinami czy skokami na bungee, u mnie było to głównie wskakiwanie do pociągu, pisanie i aktywizmy. Emocje z życia prywatnego zostawiam dla siebie, lecz te aktywistyczne zasługują, by je uwiecznić. Tym bardziej, że trwa czas podsumowań i wkrótce ruszam z nowymi sprawami. Bywało emocjonująco – nawet bez skoków i delfinów aktywizm LGBT+ to w Polsce sport ekstremalny.

#13 – Niepewność

Gdy latem 2018 pojawiła się informacja o Marszu Równości w Katowicach, spontanicznie zgłosiłam się do pomocy do Stowarzyszenia „Tęczówka”. Ta mała decyzja w dużej mierze ukształtowała mój rok. II Marsz Równości w Katowicach był jednocześnie pierwszym od dekady, nie wiedziałam więc, czego się spodziewać. Na Paradzie Równości w Warszawie od paru lat moim głównym problemem jest to, czy uda się gdzieś na trasie kupić lody o smaku słony karmel. Jak było w Kato? Bezpiecznie! Jedną z opowiastek zamieściłam na Instagramie. Poza tym dużo twórczej współpracy – w trakcie tego roku miałam się jednak przekonać, że to jeden koniec kontinuum, czasem współpracę zastępuje wspólna ucieczka przed petardami.

# 12 – Poczucie siły

Do Lublina na Marsz Równości – pierwszy w historii miasta – przyjechałam z radością. Możecie mnie zresztą usłyszeć, jak oprowadzam po „genderowym Lublinie” w ramach projektu Homo Faber. Dźwiękowy spacer powstał lata temu w trakcie szkoły letniej, a Lubelskie kojarzy mi się świetnie również z powodu Letniej Akademii Filmowej, na którą jeździłam przez dziesięć lat. Niestety, to miłość bez wzajemności – władze województwa zaciekle walczą z ideologią, którą ponoć reprezentuję.

Jak było przed marszem? Radość na widok znajomych stopniowo zastępował strach. Czemu oni tacy spięci? Cóż, osoby z Lublina wiedziały, czego się spodziewać, ja jeszcze nie. Jak było, wiecie z Internetu. Między innymi: zwykli ludzie, którzy stojąc na przystankach, zapluwali się, krzycząc mi prosto w twarz nienawistne hasła,  dwa razy większe osiłki, których nie były w stanie odgrodzić ich siły porządkowe… Paradoksalnie było to wzmacniające – przetrwałam, stawiłam im czoła.

Kojarzycie, jak policja dosłownie starła się z kibolami, używając armatek wodnych? Otóż nikt z nas nie wiedział wtedy, co się dzieje, bo nic nie było widać. I na to znalazł się jednak sposób. Otóż babcia mojej kumpeli oglądała w TVN relację na żywo i przez telefon mówiła nam, co się dzieje. To się nazywa współpraca pokoleń!

#11 – Zdziwienie

8 marca 2019 byłam akurat w Bośni, więc na manifę wybrałam się w Sarajewie. Poszłam tam z poznaną przypadkiem licealistką z Bytomia (tak, tak, jedyna Polka w hostelu była z sąsiedniego miasta!), dla której to była pierwsza manifestacja w życiu (pamiętacie te czasy?). Dołączyłyśmy do dziewczyn z lokalnego stowarzyszenia na rzecz praw człowieka.

Co mnie zaskoczyło? Wszystko. Wyobraźcie sobie, że manifa jest w piątek w środku dnia, w godzinach pracy, a przemarsz z tęczowymi flagami odbywa się praktycznie bez policji.  W dodatku chodnikiem – jak to! Bardzo wzmacniająca była współpraca ponad podziałami – seniorki-muzułmanki ramię w ramię z organizatorkami lesbijskich imprez techno. Wyobrażacie sobie, jak warszawski Twin Heart działa w komitywie z kółkiem maryjnym na rzecz praw kobiet? Ja nie i może to jednak szkoda!

O Bośni jeszcze więcej napiszę, te teksty wciąż czekają na to, by je dokończyć. To intrygujący kraj, w którym telewizyjne les-celebrytki rozklejają nocą feministyczne ulotki, a na wywiad najłatwiej umówić się na… Tinderze.

#10 – Zachwyt

Zawsze gdy z sambą wspólnie przetańcowujecie miasto. We Wrocławiu miałam takie ładne poczucie domknięcia. Myślę, że nie będę po raz kolejny wspominać o szacunku dla wszystkich, ideałach i tak dalej, powiem tylko, że muzyka i taniec to również powody, dla których naprawdę KOCHAM tematy LGBT+. Kocham i jestem w tym dobra. Moje doświadczenia na karaoke w HAH-u wskazują jednoznacznie – muzyka i taniec, byle tylko nie śpiew!

#9 – Czułość

Gdy odkrywasz, że medialna osoba, która robi burzę w aktywistycznym świecie, prywatnie jest zwykła i miła, i też się czasami wstydzi.

#8 – Przekora

Pojawiliśmy się z pewnym transparentem na marszu Koalicji Obywatelskiej. Przez przypadek zostałam twarzą tego wydarzenia, zobaczcie sobie post na Facebooku. Od pomysłu do rywalizacji minęło tylko kilka dni, a hasło – wymyślone na szybko – zyskało niezłe zasięgi. Donald Tusk z naszym transparentem w tle – to jest to! Niestety stażysta od social mediów nie zobaczył, że na trzecim planie czai się zło w postaci praw LGBT! 

fot. Jakub Szafrański

#7 – Euforia

Akcja, którą sama wymyśliłam w Katowicach z okazji defilady wojskowej. Całą historię opisałam po polsku na Facebooku i po angielsku na Instagramie. Psychu, raz jeszcze dzięki za świetną współpracę – robi mi się ciepło na sercu, jak myślę o takiej aktywistycznej solidarności ponad podziałami. I ten szok, gdy siedzę na Sadybie w dresie i robię prywatną akcję na Facebooku, a następnego dnia pisze o niej katowicka Wyborcza! I radykalne prawicowe media, które pod moim “słodkim i pokojowym” przekazem węszą podstęp. A ja przecież jestem zawsze słodka i pokojowa, no hej!

#6 – Współczucie

Najgorsza profesja w 2019? Zdecydowanie robota w LGBT+. Stres, ataki, brak poczucia postępu, drama, agresja, podziały w środowisku. Nie dziwię się, że wiele osób zmaga się z wypaleniem zawodowym. Jednocześnie jest to praca bardzo nagradzająca, najlepiej jednak zdają się bawić aktywiści i aktywistki niższego i średniego szczebla – niby w centrum wydarzeń, a jednak bez tak dużej odpowiedzialności. Na razie niczego nie obiecuję, ale jest szansa, że w temacie psychologii pracy pojawi się nowy projekt.

#5 – Zazdrość

W trakcie wywiadu z Giorgi Tabagari, organizatorem Tbilisi Pride – pierwszej Parady Równości w Gruzji. Oni mają jeszcze tyle nadziei!  Inna rzecz, że nadzieje osłabły trochę, gdyż termin marszu zbiegł się z zamieszkami na tle politycznym. Tym niemniej Gruzja to jedna z moich ulubionych destynacji i do Tbilisi z pewnością wrócę. Wkrótce więcej o tym też napiszę, tym bardziej, że jest dobra historia z moim imieniem! Skrawki wrażeń z Gruzji znajdziecie na Instagramie.

#4 – Przerażenie

Co mnie najbardziej przeraziło? Manifestacja na Moście Łazienkowskim dla upamiętnienia Milo z Poznania. Wywieszenie tęczowej flagi okazało się dość proste – gorzej z odparciem ataku na osoby zgromadzone. Film Barta Staszewskiego dokumentujący całe wydarzenie zyskał wielki rozgłos, było jednak bardzo niebezpiecznie. Przerażenie i bezsilność – eskalacja agresji ze strony atakujących mogła doprowadzić do tego, że ktoś zostałby zepchnięty z mostu do rzeki. To jednocześnie moment, w którym upewniłam się, że spontaniczne akcje w przestrzeni miejskiej nie są dla mnie – tym bardziej, jeśli jestem w grupie organizatorów i czuję się odpowiedzialna za bezpieczeństwo osób uczestniczących. Praca u podstaw sprawdza się lepiej. O tym, jak zadbać o zdrowie psychiczne pisałam już na blogu, odsyłam do tego posta.

#3 – Radość

Na widok marszowej rodzinki, czyli tych wszystkich osób, które regularnie jeżdżą na marsze w całej Polsce. Albo tych, które się poznaje przypadkiem. Albo dawnych znajomych, którzy nagle się pojawiają. To trochę jak tacy dalsi znajomi z pracy, tylko że zamiast iść na kawę razem imprezujecie – albo uciekacie przez jajkami i kamieniami. To też dobre poczuciem wspólnoty – z jednoczesnym zastrzeżeniem, że przecież nie ze wszystkimi hasłami muszę się zgadzać. Ale nie trzeba, by było wystarczająco dobrze.

#2 – Czarna rozpacz

Gdy statystujesz w jednym z odcinków świetnego lesbijskiego serialu online (link do trailera) i masz najlepszą sukienkę w całej Warszawie, a po zmontowaniu materiału… zostaje tylko sekunda twoich nagich pleców. Jeśli chcecie zobaczyć tę sekundę, zapraszam do oglądania.

Aktywizmie LGBT+, dziękuję! W  nadchodzącym roku aktywistycznie wracam do korzeni (o tym niebawem), tematów LGBT+ jednak nie zostawiam. Bardzo liczę, że powrócą w nieco innej odsłonie, work in progress. Ściskam wszystkich, których nie zdążyłam uściskać. Do zobaczenia na demach i marszach – jak tylko zrobi się cieplej.

Romantyczne zdjęcie, które troszkę zakłamuje rzeczywistość 🙂

#1 – Wzruszka

Gdy idę w trzecim Marszu Równości w Katowicach, znów robię zdjęcia – cały album znajdziecie na moim Facebooku – znów widzę te same osoby, co w zeszłym roku, ale ja jestem już inną osobą niż wtedy. Domyka się rok. I pewien etap. Na manifestacji spotykam nauczycieli ze szkoły, koleżanki, rodziców znajomych, cały przegląd dotychczasowego życia. Idziemy do klubu. Później rozmowy z różnymi osobami, i tańce, i jacyś ludzie, co mają dopiero osiemnaście lat i wszystko przed nimi, i trochę im zazdroszczę, a trochę jednak nie, bo dobrze mi w moim wieku. I nagle pisze do mnie znajomy z gimnazjum, który – odkrywam – jest DJ-em na tym afterze.

Wchodzę na DJ-kę, rozmawiamy. Jest trzecia nad ranem po Marszu Równości, a ja uśmiecham się ze łzami w oczach, bo niby aktywizmy i tańce, niby jesteśmy cali w tym białym dymie klubowym, w tych całych tętniących Rihannach – a on mi mówi, że został ojcem i na telefonie pokazuje zdjęcia córki. Wzruszka.

Post Author: Gocha Pawlak

Zawodowo zajmuję się psychologią, w wolnym czasie - zdjęciami i kinem. Tutaj piszę o tym, co polecam - kulturalnie i turystycznie.